Zmierzch Cesarstwa

Dziennik Dima, część druga

Rankiem dołączyła do nas reszta drużyny. Dowiedzieliśmy się od zwiadowców, że nadciąga olbrzymia armia nieumarłych. Nosz cholera, ani chwili spokoju. Dodatkowo dzięki akhm.. „czarodziejowi” nie mamy bramy, więc nie utrzymamy twierdzy. Uznaliśmy, że wypada powiadomić jego cesarską mość, aby ruszył swoją możną rzyć i pomógł w obronie jego cudownego cesarstwa. Wyszedł do nas kapłan, chyba zwał się Gahangar, i powiadomił nas o jakimś portalu, który dawno temu używano do poruszania się, między stolicą, a twierdzą. Ogółem pierdoły i niebezpieczne rzeczy, ale czasem przydatne, szczególnie kiedy wielka armia nadciąga, a bramy nie ma. No przynajmniej krasnoludzka robota, to może będzie porządne.

Skierowaliśmy się do lochów, gdzie miał być ten cały portal. I wtedy się zaczęło. Staliśmy nad rozwidleniem, zdecydowaliśmy się rozdzielić. Z jakiegoś powodu łowca bał się przeszkoczyć nad wilczym dołem, który był szeroki na półtorej metra, więc rzucił nim mag. Co najlepsze, prawie spartaczyli robotę. Za nimi wyruszył Piotr w postaci rysia. Ja z Cassiusem poszliśmy w drugą odnogę, gdzie była zardzewiała krata. Muszę pochwalić kunszt moich przodków, bo było ją cholernie trudno wyważyć. Udało się dopiero za trzecim razem, chociaż nie powinienem liczyć drugiego, bo Cassius zdecydował się „pomóc”, nie wiem co on rozumie przez pomaganie, ale to nie działa. Po wyważeniu kraty usłyszałem krzyk, jak się później dowiedziałem nasz mag postanowił rozbroić magiczną pułapkę, jednak z „jakiegoś” powodu mu to nie wyszło i oberwał całym ładunkiem energii. Cassius poszedł im pomóc, a ja wyruszyłem zbadać kości, które leżały nad brzegiem podziemnej rzeki, która była w jamie za kratą. Podszedłem jednak trochę za blisko i jakaś cholerna macka złapała mnie za nogę i zaczęła wciągać w stronę rzeki. Dodatkowo do twarzy przyczepiły mi się jakieś gówna. Na szczęście mam naprawdę mocną głowę i pozbyłem się większości uderzając głową w skałę. Wkrótce przybyła reszta drużyny i pomogła mi rozprawić się z bestyją. Nasz staruszek Piotr jest dość odważny, zamienił się w locie z wrony w niedźwiedzia i wskoczył do wody. Po krótkim czasie byłem wolny, a Piotr wyszedłz rzeki z jakimś łukiem w pysku. Później rozłożył się nad wilczym dołem, aby mag nie musiał rzucać łowcą, i prześliśmy po nim. Cassius prowadził, a kiedy wkroczył do komnaty, w której miał się według Piotra znajdować portal, chwyciła go ogromna ziemna, czy kamienna łapa. Przed nim uformował się olbrzymi golem. Stoczyliśmy z nim długą i ciężka walkę, wykończoną stylowo przez Shrike’a i Cassiusa. No muszę chłopaków pochwalić zasłużyli. Nieoceniona była też informacja podana przez Piotra na temat słabych punktów golema. Nie pytaj mnie jak zrozumiałem niedźwiedzia, bo sam nie wiem. Po czym skierowaliśmy się do portalu, który miał aktywować Emerid. Mówiłem już, że nie wierzę, że on potrafi sobie sam poradzić w lochu? Ziemia się na nas zapadła i….

Comments

Jaggred Jaggred

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.