Zmierzch Cesarstwa

Dziennik szkieleta

czyli sytuacja z drugiej strony.

To był kolejny, zwykły dzień mojej monotonnej egzystencji, kierowanej przez nieznanego nawet mi nekromantę. Kroczyłem wolno, wraz z moim chorymi na anoreksję przyjaciółmi, kiedy usłyszałem dźwięk lutni, wypełniający wszem i wobec rozległą salę. Muzyka miła dla uszu (aczkolwiek nie mam uszu), przerwana została przeszywającym dźwiękiem świszczących strzał i szklanych butelek upadających na ziemie (jacyś amatorzy, zapewne bez złodzieja zdolnego sprawdzać obecność pułapek). Nie myliłem się. Natychmiast po niespodziewanym hałasie dobiegł mnie dźwięk marudzącego na swoje zbeszczeszczone ubranie barda. Zszokowani poszukiwacze przygód nie zauważyli dwóch naszych strażników (mówiłem, że amatorzy). Niestety nasi “ludzie” polegli…
(3 linijki ciszy)

W porządku, czas ich pomścić!!! Wysłaliśmy jednego z nich pod pochodnie. Naiwne człowieki… hahahahahahaha!!!! Pewni siebie ruszyli przed siebie, albo może dlatego, że z drugiej strony była przepaść. Wykorzystując otaczający nas mrok (nasze astralne oczy mają większe możliwości) zakradliśmy się za ich plecy (Musieliśmy się nieźle naskakać, gdyż bohaterowie lubią zwiedzać), przygwożdżając ich do posągu. Wywiązała się krwawa walka, miedzy nami a nieznajomymi przybyszami, która w ostatecznym bilansie bardziej przypominała jednostronną rzeźnię. Jeden z nich od razu stracił wolę do walki, porzucając swój szlachetny instrument i nie stawiając żadnego oporu wobec moich dwóch towarzyszy. Zostałem już tylko ja i Jack… Jack… to imię samo w sobie wzbudza zgrozę. Wpatrywaliśmy się w swoje źrenice (aczkolwiek nie posiadam źrenic), szykując się do ostatniego rozstrzygnięcia. Jack zawahał się, robiąc krok wstecz zahaczył o pochodnię, która upadając zgasła. Zdezorientowany złodziej zaczął wymachiwać przed siebie swoim sztyletem tnąc niemiłosiernie powietrze. Myślę sobie… głupi jakiś chyba. Jednakże to niedocenienie jego osoby sporo mnie kosztowało. Po wykonaniu swojego kolejnego bajecznego ataku umarłem (aczkolwiek już byłem nieżywy).

Dziennik Ghoula/kościotrupa bez nóg

Yggyggygyg…… hhyyyyyy…… głooooodny.
(W niewielkiej odległości słychać śpiewanie, wypełniające ciemności)
yyy?? ( ghoul zbliża się chaotycznym ruchem Smigola, dostrzegając poświatę) Ruuuuusza się!!! MIĘSO!!! (Wgryza się za 5 pkt w ramię Glamoriela). Smaaaaaaczne. (Przestraszony bard próbuje zrzucić stwora, na co ten wgryza się w jego nogę. Bard desperacko kłuje swoim rapierem, ale pudłuje). Jesteś móóóóóóóój!!(Ryczy wspinając się na barda, gdy zza drzwi wyskakuje na wpół żywy złodziej (w epickim stylu), łaskocząc go swoim nożykiem za 2 dmg).Aaaarrargagg!(Wykrzyknął biedny stworek starający się umilić swoją ponurą egzystencję przystawką z barda, po czym ignorując drugie danie wrócił do uczty). Odejdź!!! (Krzyczeli dwaj bohaterowie, jednak na krzykach się skończyło, albowiem poza wrzaskami żadnemu z nich nie udało się podjąć akcji) Żaaarcie!!!! (Krzyczał rozentuzjazmowany stwór z poucinanymi nogami, kiedy na wpół żywym poszukiwaczom przygód udało się zrzucić biedaka w otchłań nieznanej przepaści.) NNNNNIIIIIIIEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!! (Wykrzyknął zdruzgotany potworek)

Dziennik Zoombie

Muszę być posłuszny memu panu… Muszę wypełnić rytuał…
(Godzinę później do pomieszczenia ofiarnego wchodzi złodziej, atakując z zaskoczenia zoombiaka, jednakże potyka się i uderza bez efektu). Cooo ty roooobić?!!! (Atakuje potężnym zamachem w gościa, powalając go w środek okręgu rytualnego, po czym rzuca się na niego.)
Władcoo mój… oto twoja ofiaraaa. (Szarpią się oboje z zaciekłą nienawiścią. Złodziej zostaje dotkliwie pobity, jednak dzięki swojej zwinności udaje mu się rozpruć potwora, z którego obficie wylewają się płyny, łącząc się z krwią Jacka i tworząc jednorodną substancję, wypełniającą symbole na podłodze, które rozpoczęły emitowanie światła) Moojjaaa rooolaaa sko….. (wyjęczał zoombie resztkami tchu).

Comments

Jaggred Jaggred

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.