Zmierzch Cesarstwa

Tchórz, awaturnik i złodziej

czyli jak odbyć perfekcyjną podróż.

Dziennik Jacka

Rok 2500 II Ery

Przygody w karczmie

Po tym jak rozwiązałem problem z pewnym upiorem czy czymś tam innym, co okazało się długo poszukiwanym Gwoździem z Czarnej Bramy, wylądowaliśmy w karczmie, aby omówić co należy dalej zrobić. Gorn, jak to on zwykł, nie wiedział co sam chciał oprócz tego, że chciał zabijać. Glamoriel z Xanderem nalegali, abyśmy udali się w stronę stolicy, Astrafel pragnął udać się do Daggerdown, aby zwalczyć jakies wampiry, a Elana prosiła o pomoc w Torsea z ogarami z Czarnej Bramy. Mi to w zasadzie wszystko było obojętne, sam nie wiem co tu robię, ani się nie dorabiam, ani nie żyję w luksusach, od kiedy stałem się bohaterem? Ehh, chyba nie mam wyboru, szkieletów okradać nie będę, a więc wstawiłem się za Elaną. Używając mojego uroku, wdzięku i talentu do perswazji, udało mi się przekonać resztę drużyny.

Wyprawa do Torsea

To była cudowna wyprawa, Gorn miał jakiś problem z moim pomysłem, abym ukradł parę koni, więc w końcu kupiliśmy je. Wyprawa miała trwać parę dni, ale Gorn chciał się pochwalić swoją inteligencją i wziął mi mapę. Pociągnął jednak z mocno i troszkę ją naderwał. Pisząc troszkę mam na myśli, że podarł ją na kawałki i nie dało się z nią nic zrobić. Co więcej, chyba podjadał więcej w czasie podróży, bo zapasy nam strasznie ubywały. Żeby było lepiej, z jakiego powodu pozwoliłem temu mieszczuchowi być naszym zwiadowcą, jednak chyba się zamarzył o jakiejś dziewce, bo wpadł w zasadzkę GOBLINÓW. Było ich 7 i w miarę szybko się z nimi rozprawiliśmy, choć muszę przyznać, że troszkę przegiąłem i zerwałem jakąś kulą kwasu w twarz, na szczęście nasi magowie towarzysze są w miarę dobrzy w leczeniu i pomogli mi się pozbierać. Przynajmniej zdobyliśmy jakąś magiczną księgę(nasz “czarodziej” Glamoriel z pewnością ją odczyta) i parędziesiąt sztuk złota, które udało mi się zatrzymać tylko dla siebie.

Przygody w Torsea

Po dotarciu nocą stanęliśmy przed podjęciem decyzji- karczma lub polowanie na ogary. Gorn i Astrafel napalili się na ogary, Elanie było głupio nie pomóc im, Xander zdecydował pójść z nimi, więc i ja poszedłem, licząc na jakiś zysk. Jedynie Glamoriel odmówił i skierował się do karczmy, gdzie jak się później dowiedziałem wypytał miejscowych o ogary, po czym zdecydował się pójść do Akademii Magii. Natomiast nasza piątka wyszła na wybrzeże, gdzie zostaliśmy od razu zaatakowali przez watahę ogarów. Nie mieliśmy z nimi większego kłopotu, pokonaliśmy je w miarę szybko, po czym pozbierałem przedmioty ze zwłok okolicznych pijaków. Zauważyłem, że w porcie znajdują się magazyny, które mogłyby mnie zainteresować. Jednak powróciliśmy do miasta, gdzie spędziliśmy noc.

Comments

Jaggred Tizio

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.